Najpopularniejsza szminka świata rozczarowuje

Najpopularniejsza szminka świata rozczarowuje

Dawno, dawno temu przeczytałam na jakimś blogu o szmince, którą “powinna mieć każda kobieta” – odcień Ruby Woo marki MAC. Z uwagą oglądałam w sieci swatche i czytałam pochlebne recenzję tego kosmetyku. Ruby Woo była zachwalana jako szminka dla wszystkich – pasująca do każdego odcienia skóry i każdego kształtu warg. W końcu, kilka lat temu, trafiła w moje ręce i na moje usta. Nareszcie mogłam sprawdzić, jaka naprawdę jest szminka, która “rządzi” na rynku beauty od 1999 roku. 

W 2013 roku Ruby Woo była najlepiej sprzedającą się szminką w USA i nadal jest jednym z bestsellerów MAC-a.

Moim pierwszym wrażeniem było rozczarowanie. Umalowanie ust Ruby Woo okazało się katorżniczą pracą – nie było żadnego poślizgu i kosmetyk z trudem rozcierał się na wargach. Umalować się Ruby Woo i nie wyjechać poza linię ust to prawdziwa sztuka. A efekt? Jest mocny – linia Retro Matte, z której pochodzi Ruby Woo, obiecuje “najbardziej matowe matowe wykończenie” i faktycznie je zapewnia. No i chyba tu zaczyna się problem. Przy tradycyjnej aplikacji – pędzelkiem lub prosto z bulletu – krawędzie warg stają się bardzo wyraźne, usta jakby odcinają się od twarzy i wydają się mniejsze. Taki mat na wąskich wargach to akt samosabotażu! Dlatego Ruby Woo polecam tylko szczęściarom z pełnymi wargami. Można też potraktować Ruby Woo jak farbkę do ust i – wzorem Jeanne Damas – wklepać szminkę w dobrze nawilżone wcześniej wargi, nie za bardzo przejmując się ich krawędziami.

Usta moje, a nie Jeanne Damas

Usta moje, a nie Jeanne Damas

A wracając do koloru… Eksperci zapewniają, że niebieskawa czerwień (chłodny czerwony) Ruby Woo powinna świetnie prezentować się w zestawieniu z każdym odcieniem skóry. Zasadniczo to prawda – w tym kolorze do twarzy będzie zarówno osobom bladolicym, jak i tym obdarzonym skórą o oliwkowym odcieniu. Jedyny warunek – nieskazitelna cera! Bo używanie tej szminki bez uprzedniego zamaskowania wszelkich (a zwłaszcza czerwonych i różowych) niedoskonałości to duży błąd. Ruby Woo sprawi, że staną się jeszcze bardziej widoczne. Ważnym atutem Ruby Woo jest jej trwałość. Niestety, za tę jej godną podziwu odporność trzeba zapłacić dość pewną cenę. Ta pomadka wysusza skórę na wargach. Ponadto wymaga w zasadzie nieskazitelnego podłoża. Umalowanie nią spierzchniętych ust to błąd, który się widzi i czuje – przesuszona skóra zatrzymuje produkt, który sprawia, że staje się ona bardziej widoczna, a wysuszająca formuła powoduje dodatkowo jej nieprzyjemne napięcie. Dlatego aplikację Ruby Woo dobrze jest poprzedzić odpowiednim przygotowaniem skóry ust – złuszczeniem naskórka i dobrym nawilżeniem. 

Jedną z wielbicielek Ruby Woo jest Rihanna. W 2013 roku piosenkarka stworzyła dla MAC własną wersję kultowej pomadki – odrobinę ciemniejszą i podobno mniej wysuszającą Riri Woo.

Czy wobec wszystkich tych wad, warto wydać na tę szminkę 86 zł? Ja bym się na to nie zdecydowała. Od premiery Ruby Woo minęło sporo czasu i pojawiła się dość duża konkurencja zapewniająca podobny efekt za niższą cenę (np. nieco chłodniejszy odcień czerwieni 810 Run The Show Rimmel z linii The Only One Matte). Ale cieszę się, że mam ją w swojej kolekcji. Może nie przetrwała (przynajmniej w moim odczuciu) próby czasu, ale pomogła uczynić matowe usta jednym z najpopularniejszych trendów w makijażu ostatnich dziesięcioleci. I właśnie dlatego Ruby Woo zasłużyła na miejsce w galerii sław. 

Zdobywca Oscara mówi trudną prawdę

Zdobywca Oscara mówi trudną prawdę

Dlaczego<br>nie pokochałam<br>masła shea?

Dlaczego
nie pokochałam
masła shea?